Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2014

PIEŚNI FILOZOFII I MUZYKA ŚWIATA

"Dla współczesnego człowieka zagadnienie muzyki sfer wydaje się co najwyżej antykwaryczną ciekawostką. Jak wszystko, co minione, posiada swój urok. Nie wytrzymuje jednak zestawienia ze zdobyczami przyrodoznawstwa, które w objaśnianiu rzeczywistości kieruje się m. in. zasadami empiryzmu i materializmu. Muzyka jako osnowa kosmosu? Mit, bajka, legenda – sądzę, że tak właśnie większość z nas skwitowałaby zagadnienie muzyczności wszechrzeczy. Tym większe wrażenie robi fakt, że koncept ten pojawia się ponownie na intelektualnej mapie Zachodu. Nieśmiało, ubrany w dykcję eseju, przekształcony. Ale jednak! Sprzyjają temu choćby doświadczenia wykonywane w tzw. komorach bezodbiciowych, w których panuje niemal idealna cisza (podaje się, że tłumionych jest tam 99,9% dźwięków). Okazuje się, że w świecie pozbawionym dźwięków i rytmów, człowiek nie jest w stanie przebywać dłużej niż 45 minut (to rekord jak dotąd chyba nie pobity). A czas tam spędzony odbiera jak torturę, w trakcie której przecho…

LAICKIE CZY WYZNANIOWE? MAIL DO TYGODNIKA POWSZECHNEGO

Szanowna Redakcjo! Korzystając z urlopu, miałem szansę na spokojną lekturę tekstów dotyczących sporu o świeckość RP. Muszę przyznać, że dość mocno mnie one rozczarowały. Ogólnikowością, komunałami, skupieniem bardziej na emocjach niż wyważonej analizie (tu mam na myśli artykuł-przykład Marka Zająca). Ani pastora Kazimierza Bema, ani prof. Michała Pietrzaka trudno mi uznać za radykałów nastawionych antychrześcijańsko. A jednak w świetle ich prac trudno zgodzić się z opinią o. Macieja Zięby, że konkordat w żaden sposób nie uprzywilejowuje Kościoła rzymsko0katolickiego, czy że Konstytucja RP, w tym jej preambuła, faktycznie traktują na równi wszystkich obywateli. Nie jestem także w stanie zgodzić się z Ziębą, gdy Ten wskazuje na głos abp. Gądeckiego jako na jeden z wielu głosów płynących z wnętrza Kościoła, który ma prawo wyostrzać opinie dlatego że jest ważną postacią. Doskonale wiemy bowiem, że biskup jako głowa Kościoła lokalnego sprawuje urząd pasterski, a więc jego nauczanie ma statu…

NIE KRZYWDŹMY RADIOWEJ DWÓJKI. LIST DO "W SIECI"

Szanowna Redakcjo!
Omnis determinatio est negatio – ta niemłoda już formuła Barucha Spinozy wydaje mi się wyjątkowo cenna. Zwłaszcza w kontekście publicystyki. Wymusza bowiem dyscyplinę wypowiedzi, strzeże przed zgubnymi uogólnieniami. Zmusza także do zastanowienia się nad tym, czemu służyć ma dany tekst i do jakich konsekwencji prowadzić. Zastanawiam się nad tym wszystkim po lekturze tekstu Krzysztofa Logana Tomaszewskiego Magiczne pudełko. Autor bowiem mówi w nim o medium szczególnie mi bliskim, czyli o radiu. Zgadzam się z Nim w pełni, że posiada ono szczególną magię. Co więcej, w moim przypadku jest medium podstawowym. Zupełnie nie odczuwam braku telewizji, prasa towarzyszy mi w wybrane dni. Radio natomiast towarzyszy mi codziennie, otwierając – jak napisał Tomaszewski – „na cały świat”. Gdybym chciał użyć języka Autora, powiedziałbym, że słucham Polskiego Radia. Takie sformułowanie jest jednak nieprawdziwe – Polskie Radio nie jest bowiem jakimś osobnym bytem. To raczej wygodna form…

SAVE THE DATE. SAMOTNOŚĆ (SZTUKI) SEKSU

Przez rodzimy Internet zaczyna przewijać się informacja o nowym projekcie artystycznym Miszy Badasyana. Nosi on nazwę Save the Date i polegać ma na tym, że każdego dnia przez 365 dni Artysta sypiać będzie z innym mężczyzną. Nie idzie mu, rzecz jasna, o sam seks. Nie idzie także o pornografię. Obawiam się jednak, że w polskich warunkach właśnie te elementy wysuną się na plan pierwszy. Nawet już to widać. Bartosz Świderski swoją notatkę na natemat.pl zatytułował Promiskuityzm staje się sztuką. Fakt.pl wybija kawałek wypowiedzi Badasyana, że „zrobi to w imię sztuki”. W miniaturowej notce referowane są także głosy krytyczne, zarzucające Artyście m. in. egoizm. Performance Badasyana może – oby nie! – stać się pożywką dla środowisk związanych z fronda.pl i Naszym Dziennikiem. Choć są one kiepsko przygotowane do odbioru sztuki współczesnej i niezbyt często to robią. Dlatego pomyślałem, że napiszę kilka słów.
Mnie bowiem pomysł Badasyana zafrapował i – przyznaję to bez udawanej pruderii – odeb…

PO, CZYLI BUT NA ZWIERZĘ ZWANE OBYWATELEM

Platforma -  według Słownika Języka Polskiego to: 1. «płaska pozioma powierzchnia czegoś» 2. «dziedzina wspólnego działania» 3. «przednia lub tylna część wagonu kolejowego lub tramwajowego dawnego typu, w której nie ma miejsc siedzących» 4. «nadwozie ciężarowe pojazdu z pomostem ładunkowym bez ścian; też: pojazd o takim nadwoziu» 5. «ilość towaru mieszczącego się na takim nadwoziu» 6. «duża część skorupy ziemskiej składająca się ze sfałdowanego podłoża i osadzonej na nim pokrywy osadowej»
7. «bardzo gruba podeszwa; też: but o takiej podeszwie».
Obywatelski: 1. «dotyczący obywateli jakiegoś państwa lub regionu» 2. «właściwy dobremu obywatelowi, pożądany społecznie».
Platforma Obywatelska zatem to dziedzina wspólnego działania dobrych obywateli, choć dotycząca wszystkich obywateli danego państwa.

Obywatel: 1. «członek społeczeństwa danego państwa mający określone prawa i obowiązki zastrzeżone przez konstytucję» 2. «stały mieszkaniec jakiegoś regionu lub miasta» 3. «urzędowa forma zwracania się do kogoś…

POLSKO-POLSKA WOJNA EMOCJI. RZECZ O CNOCIE STAŁOŚCI

Są oczywistości tak oczywiste, że zupełnie przestajemy je dostrzegać.  Są bodźce tak regularnie się powtarzające, że znieczuleni przestajemy na nie świadomie reagować. Stanowią one często narzędzie wykorzystywane w gre o rząd dusz. 
Przy pewnym poziomie wrażliwości trudno nie być zmęczonym sytuacją w Polsce. Nie sposób nie widzieć, że na rodzimym podwórku toczy się podsycany nieustannie konflikt, przesłaniający często gęsto problemy ważne, acz wymagające długofalowych działań, by je rozwiązać. Zamiast tego - skoro doraźne interesy polityków nie toczą się w perspektywie dobra wspólnego lecz kadencyjności - skutecznie jest odwoływać się do tego, co sprawdzone - divide et impera!
A dzielić by rządzić można wtedy, gdy podsyci się emocje w tłumie ludzi, którzy nie mają całościowego spojrzenia na życie, ale nałożone klapki specjalizacji. 
Patrząc na wpisy w mediach społecznościowych, programy telewizyjne, teksty na blogach (także na moim) umacniam się w przekonaniu, że żyjemy w domie podkręcania…

RÓŻNOBARWNY GROPIUS

W chwilach wolnych od pracy poczytuję Waltera Gropiusa, którego teksty w piękny sposób udostępniło Wydawnictwo Karakter. Poczytuję je z rosnącym entuzjazmem, bo Gropius należy do wciąż zbyt wąskiego grona osób, które potrafią snuć refleksję wielowarstwowo, wielopłaszczyznowo, wieloperspektywicznie.  Posiada też ginącą dziś cechę łączenia, a nie przeciwstawiania. Dzięki temu widzi konieczne związki rzemiosła i sztuki, rękodzieła i przemysłu, ducha i maszyny, przeszłości i wychylonej w stronę tego, co ma nadejść, teraźniejszości.

Imponuje mi jego przenikliwość społeczno-polityczna. Zaledwie kilka akapitów poświęconych demokracji więcej mówi niż niejeden przydługi filozoficzno-polityczny tekst. Gropisu wie, że u źródeł prawdziwej demokracji leży różnorodność. Ale wie również, że źródłom tym zagrażają dochodzace do głosu "doraźne cele, jak sprzedaż agresywna, uproszczenia organizacyjne czy zysk będący sam w sobie celem". Jego zdaniem upośledziły one "zdolność jednostki do pos…

BEZ MIŁOŚCI JESTEŚMY NICZYM

Szukanie sprzymierzeńców jest chyba czymś niemalże instynktownym i zrozumiałym. Trudno się zatem dziwić, że tzw. polskie środowiska pro-life z sentymentem zerkają w stronę Słowacji. Planowane jest tam bowiem refrendum, którego celem ma być zastopowanie wszelkich zmian prawno-systemowych, otwierających Słowację na związki inne niż heteroseksualne małżeństwo. Ujęte jest to, rzecz jasna, w charakterystyczną retorykę. W Naszym Dzienniku czytamy zatem, że "Celem referendum ma być umocnienie prawnej ochrony rodziny w jej naturalnej tożsamości". A także, iż "od dłuższego czasu obserwujemy globalne działania zmierzające do podważania zasad naturalnego porządku społecznego i prawnego, w szczególności w postaci prób deformowania natury związku małżeńskiego. Jednak ostatnie miesiące pokazują, że postulaty lewackich środowisk spotykają się coraz częściej ze stanowczą reakcją. Organizatorzy słowackiej inicjatywy referendalnej podkreślają, iż małżeństwo może istnieć jedynie między ko…

LIBERALNA ŻULERNIA. RZECZ O ŁODZI

W 2011 r. brałem udział w sesji organizowanej na Wydziale Nauk o Wychowaniu UŁ (za sprawą dr. Marcina Kafara), która poświęcona była relacjom łączącym biografie naukow i biografie pozazawodowe humanistów. Za sprawą Małgorzaty Kostrzyńskiej poruszyliśmy wtedy kwestię życiowych rozbitków, bezdomnych, i tego, jak prowadzone przez Nią badania tej grupy społecznej silnie związane były z doświadczeniami pozanaukowymi, osobistymi. Owocem tamtego spotkania jest monografia Biografie naukowe, w której znalazł się tekst Kostrzyńskiej, nadzwyczaj wrażliwy i stawiający czytelnika wobec emocjonalnych i intelektualnych wyzwań. Autorka szczerze referuje w nim sposób, w jaki otwierała się na bezdomnych. Pisze o ich poszukiwaniu normalności (choćby o tym, że kawałki "przestrzeni niczyjej" bezdomni starają się oswajać i nadają im cechy domu: Dlaczego wracam na ten Plac? - mówił w wywiadzie jeden z bezdomnych - Nie wiem, jak to jest z natury człowieka, ale moim zdaniem człowiek jest jak szczur..…

PRO-LIFE

Jedną z najważniejszych rzeczy, które jako wspólnota zgubiliśmy po 1989 r. jest wrażliwość na język. W PRL świadomość nowomowy i mowy-trawy była duża i rodziła różne reakcje - kabaretowe aluzje, jakich dziś już nie uświadczysz, doskonałe prasowe felietony czy prace naukowe, jak te Michała Głowińskiego, pisane wprawdzie do szuflady, ale w tzw. "wolnej Polsce" puszczone w czytelniczy obieg.
Dziś zachowujemy się tak, jakby mowa-trawa i nowomowa nie istniały, jakby język miast określać granice naszych światów powrócił do funkcji obrazkowego odbijania rzeczywistości. Niesamowicie mnie to boli, oddaliśmy bowiem pole radykałom, którzy bawią się językiem infekując tym samym głowy Polaków. Wszystkich Polaków - kreowane przez nich zwroty językowe używane są bowiem przez niemal wszystkie środowiska, reprodukowane przez niemal wszystkie mass media. Bez cudzysłowów i komenatrzy. Zostawiając trwały ślad w naszej podświadomości i ustawiając przez to nasze spojrzenie na rzeczywistość. Takich …