Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2018

OD PIOSENKI DO LIED I Z POWROTEM. O FOGGU, SCHUBERCIE I BARAŃCZAKU

Niby sezon ogórkowy, ale nie możemy narzekać na to, co muzycznie przynosi i przyniesie nam tegoroczny lipiec i sierpień. W piątek premierę miała płyta Fogg. Pieśniarz Warszawy, dzieło Młynarskiego-Maseckiego, zrealizowane przez sporą grupę artystów.

Mam pełną świadomość, jakie znaczenie ma Fogg dla polskiej piosenki i kultury, a jego kontestacja nie przyszła mi nigdy nawet na myśl. Zwyczajnie, jest mi on odległy estetycznie i słucham jego nagrań rzadko. Płyta Fogg. Pieśniarz Warszawy jest jak najbardziej ukłonem w moją stronę, pozwala mi bowiem cieszyć się znakomitymi piosenkami Fogga w nowej odsłonie. Atutem tej płyty jest również jej zróżnicowanie stylistyczne — poszczególni wykonawcy pozwalają spojrzeć na dziedzictwo Fogga z bardzo różnych perspektyw. Mamy tu więc świetną „piosenkę aktorską”, robioną przez Agatę Kuleszę. Jej interpretacje są nieprzekombinowane, różnorodne w nastrojach, recytatywne. Śpiewa ona dwie piosenki. Są to: Ameryka, z fantastycznie zestrojonymi barwami głosów …

LOHENGRIN JAKO APORIA. PRZED FESTIWALEM W BAYREUTH

Twórczość Richarda Wagnera jest autentyczną aporią, jeśli rozumieć ten termin jako „bezdroża”, „niemożność dotarcia do schronienia”, sytuację wątpienia (zob. Ilustrowany słownik terminów literackich). Przywykliśmy do komunałów, że to literatura muzyczna wymagająca głosów jak armaty. Zapominamy zaś o tym, co było ważne dla samego Richarda Wagnera: o sile wyrazu, której rzecznikiem może być tylko aktor i śpiewak w jednym. W O aktorach i śpiewakach Wagner pisze m. in. tak:
 „siła wyrazu jest tu zatem tak konkretna, że dobre przedstawienie potrafi zatrzeć ślady bezwartościowego dzieła dramatycznego, podczas gdy znakomity utwór sceniczny słabo zagrany przez nieudolnych wykonawców pozostaje bez większej siły oddziaływania” (Richard Wagner, Dramaturgia opery, słowo_obraz/terytoria, Gdańska 2009, s. 79).
„… właściwy udział dramatu w przedstawieniach teatralnych należy przypisać jedynie odtwórcom, gdy tymczasem autor dzieła z prawdziwą «sztuką» związany jest tylko w takim stopniu, w jakim do uks…

PAMIĘCI IZABELLI NAWE I TERESY MAY-CZYŻOWSKIEJ

Dotarła dziś do mnie smutna informacja o śmierci Izabelli Nawe, przez pięć sezonów artystki zespołu Teatru Wielkiego w Łodzi. Z kolei wczoraj, 19 lipca, minęła 6 rocznica śmierci Teresy-May Czyżowskiej, jednego z filarów łódzkiego zespołu.


Teresę May-Czyżowską zapamiętam już na zawsze ubraną w kimono, które otrzymała w darze za swe występy w Japonii. Na łódzkiej scenie wykonywała w nim arię Butterfly Un bel di vedremo, w programie ułożonym przez Kazimierza Kowalskiego. Pamiętam ją również w Cudzie mniemanym Jana Stefaniego i Wojciecha Bogusławskiego. A z vinyla — z roli w Henryku VI na łowach, czyli przedziwnej kompozycji operowej przygotowanej specjalnie dla Teatru Wielkiego w Łodzi. Kompozycja ta jest przedziwna, albowiem muzykę do niej pracował Jerzy Dobrzański korzystając z muzyki do istniejących oper Karola Kurpińskiego, tekst zaś — na kanwie dramatu Bogusławskiego/Szekspira opracował Wojciech Młynarski. Prapremiera odbyła się w Łodzi 29 stycznia 1972 r. w reżyserii Kazimierza De…

DLACZEGO WOLĘ TĘCZOWEGO ORŁA NIŻ JASNĄ GÓRĘ?

Nie chodzi mi, rzecz jasna, o optowanie o wyższości społeczności LGBT nad sanktuarium Maryjnym, ani o wyższość społeczności LGBT wobec społeczności katolików. Taki pogląd byłby bałamutny i trudny do uzasadnienia w kontekście fundamentalnego prawa człowieka do wolności religijnej i światopoglądowej. Zdecydowanie opowiadam się jednak za tęczowym tłem dla orła z polskiego godła, wobec polityczno-religijnych guseł odprawianych na Jasnej Górze przez o. Tadeusza Rydzyka, premiera Mateusza Morawieckiego i wspierających ich członków Kościoła rzymsko-katolickiego. Dlaczego?
By odpowiedzieć na to pytanie sięgnąć muszę do dorobku francuskiej socjologii działania (akcjonizmu) i problematyzowanego przez Michela Wieviorkę zjawiska antyruchów społecznych. Sądzę bowiem, że polityczny charakter polskiego katolicyzmu, którego ekspresją są Tadeusz Rydzyk, Mateusz Morawiecki, Jarosław Kaczyński, Prawo i Sprawiedliwość, a także rzesze wiernych, są właśnie przedstawicielami tego zjawiska — są antyruchem spo…