Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2014

KOŁAKOWSKI - POTRZEBNY CZY SZKODLIWY?

"Obywatelu, marsz do opery. - pisze Ewa Łętowska* - Uczyć się asertywności od najlepszych, co to potrafią wybuczeć największych i oklaskiwać tych, których inni nie docenili". Bywalcem opery jestem stałym. I od dawna. Pozwalam sobie zatem na gest asertywności, choć doskonale zdaję sobie sprawę, że dla wielu może on być obrazoburczy. Chcę bowiem powiedzieć, że modne wśród intelektualistów "liberalnych", związanych dla przykładu ze środowiskiem Gazety Wyborczej, kreowanie Leszka Kołakowskiego na sumienie i mędrca tzw. "wolnej Polski" jest dla mnie zabiegiem coraz bardziej krótkowzrocznym i szkodliwym. Nie idzie mi nawet o dystans wobec tego, co pisał sam Kołakowski, choć - mówiąc uczciwie, zdecydowanie wyżej stawiam Barbarę Skargę czy Stefana Amsterdamskiego. Idzie mi o to, że Kołakowski traktowany jest niczym papież - jego poglądy prezentuje się jako godne uznania, polecenia, zaakceptowania. Bez krzytyny polemiki, bez postawy kwestionowania. A przecież najba…

GEJE, KOŚCIÓŁ I SEKS

Przygotowuję się właśnie do sympozjum poświęconego myśli Michela Foucaulta. Jedną z milszych okoliczności tych "preparacji" jest ta, że musiałem wygospodarować czas na Foucaultowskie lektury, w tym na obznajomienie się z polskimi przekładami rzeczy, które znałem wcześniej po francusku. Z niekłamaną dozą przyjemności pochylam się właśnie nad Rządzeniem żywymi. Lektura ta zbiegła się dla mnie w czasie z audcyją, w której obok Magdaleny Środy występował o. Stanisław Tasiemski. Dominikanin. Rozmawiano o zakończonym niedawno synodzie i o osobach homoseksualnych.
Wypowiedzi Tasiemskiego - zideologizowanych w unaukawianiu tez zgodnych na nauczaniem Krk - nie mam zamiaru referować w całości. Wspomnę tyko o dwóch kwestiach, szalenie stereotypowych, które mocno mnie rozsierdziły. Po pierwsze, Tasiemski przemoc w rodzinach związał z trzeba czynnikami: alkoholem, narkotykami (to w rodzinach hetero) i z kondycją lesbijki, zwłaszcza szwedzkie. Po drugie, Tasiemski postawił uniwersalną tezę, …

(PO)SYNODALNA HISTERIA

Niezwykle cenię Ewę Łętowska za to, że w spokojny i boleśnie precyzyjny sposób pokazuje, że państwo polskie skapitulowało przez Kościołem rzymsko-katolickim. Jako społeczeństwo na co dzień funkcjonujemy w przestrzeni publicznej, w której podział "rozdział władz obu potencji" nie został przeprowadzony w sposób wyraźny, a powoływanie się na wolność sumienia służyć może zasadniczo zakazowi swobody ekspresji aksjologicznej znacznej ilości Polaków nie będących katolikami.  Sytuacja pokazuje wyraźnie, że RP i Krk nie są równorzędnymi partnerami w jakiejkolwiek debacie, a skorelowane z zapisami a aktach normatywnych "Negocjacje i współpraca są wartościami służącymi wspólnemu dobru" tylko wtedy, gdy "są prowadzone rzetelnie i odpowiedzialnie przez partnerów o równej sile i determinacji".
O tym, że Krk rozdaje karty w sferze publicznej przekonują reakcje na synodalne relatio post-disceptationem. Ekscytują się nim aktorzy wszelkich opcji - od ultrakonserwatywnych i p…

WYSIĄŚĆ Z POCIĄGU ZWANEGO POLSKĄ. O MATEUSZU MADZE

Coraz częściej zdarzają się chwile, w których mam ochotę definitywnie wysiąść z pociągu zwanego Polską. Pewnie tak byłoby najsensowniej - dla swojego dobra i dobra bliskich, których miałbym ochotę ze sobą zabrać. Niestety, działa we mnie mechanizm "gdyby..." - gdyby ktoś zatrudnił mnie jako kucharza, gdyby ktoś zaprosił do współpracy itd. Wiem, że to wymówki, w przedziwnie perwersyjny sposób czuję się bowiem z Polską związany i łudzę się, że pewien heroizm ducha pozwoli tutaj zdziałać cokolwiek sensownego. 


Nie kryję, że ciągotki do pożegnania się z Polską gwałtownie we mnie wzrosły na skutek kampanii nienawiści rozpętanej przeciw Mateuszowi Madze. Odporne na krytykę, "supermęskie" i niesprzątające po sobie środowiska prawicowych chłopców i usłużnych im prawicowych dziewczynek znalazły smakowity cel, by pytać, "po co tacy się rodzą" i wzywać, aby "powinni go zutylizować i zabić na śmierć". FB i Internet roi się od takich - jakże pełnych miłości b…

OPEROWE JUBILEUSZE. O RÓŻNICY MIĘDZY KRAKOWEM A ŁODZIĄ

Zespołowość i duch solidarności stanowią, zdaniem dyrektora Bogusława Nowaka, o sile Opery Krakowskiej. Nowak mówił o tym dziś rano w Programie Drugim Polskiego Radia zwracając uwagę, że duch solidarności pozwala we właściwy sposób postrzegać działalność związków zawodowych i spory o godne płace. A także mierzyć się z repertuarem mało obecnym na polskich scenach, jak Miłość do trzech pomarańczy
Pretekstem do rozmowy jest jubileusz Opery Krakowskiej, która "kończy" w tym roku sześćdziesiąt lat. Dokładnie tak samo, jak łódzki Teatr Wielki. Obie sceny diametralnie różni jednak sposób świętowania tej rocznicy.
Nowak ujął mnie stwierdzeniem, że unika słowa jubileusz. Podkreślił także, że sześćdziesiąt lat to zarazem dużo i niewiele. Jego zdaniem zamiast o jubileuszu lepiej mówić o spotkaniu przyjaciół z różnych stron sceny, bo na to, czym jest teatr muzyczny składa się wiele różnorakich osób.  W trakcie rozmowy padły nazwiska kilkorga artystów związanych z Krakowem. Nowak zaprosił…

NIŻYŃSKI I BALET

Niezbyt często trafiam na książki, które są dla mnie wyzwaniem, prowadzącym do przemiany myślenia (czyli nawrócenia, metanoi). Nie sposób zatem się dziwić, że doskonale je pamiętam, a pamięć o zmianie jest dla mnie czymś nienazywalnym, intymnym i czułym.  Nie zawsze dowiaduję się z nich czegoś faktograficznie nowego, novum stanowi język, obrana perspektywa, odmienność od tego, co dominuje tu i teraz. Tak mam właśnie z biografią Wacława Niżyńskiego spisaną przez Lucy Moore. To książka dla mnie niezwykła. I - biorąc pod uwagę popularność Niżyńskiego w polskim teatrze dramatycznym - zaskakująca. Dziś bowiem zajmujemy się na scenie pokiereszowaną psychiką Niżyńskiego, symulujemy jego obłęd, do granic możliwości eskalujemy napięcie, niekonsekwencje, dramatyczne przeskoki. Niżyński w perspektywie Moore jest na pewno postacią tragiczną, ale jej wywód nie popada w psychologiczną przesadę. Bo i nie psychologia jest tu ważna. Ważna jest sztuka -  niedopasowanie i rozstrojenie Niżyńskiego to kwes…