Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2018

O KATOLICYZMIE I NACJONALIZMIE POLSKIM. GĄDECKI, GŁÓDŹ, BOCHEŃSKI

To moje pierwsze Święta jako apostaty. Cieszę się z tego, bo jeśli Jan Teolog ma rację, że nie da się kochać niewidzialnego Boga nie kochając widzialnych i obecnych ludzi, nic z sakralnego wymiaru Świąt nie tracę. Tracę za to związek z antychrześcijańskimi elementami Świąt, które obecne są na kościelnych ambonach.
Z nóg zwalił mnie Sławoj Głódź, któremu głos drży co najwyżej przy nadmiarze promili. Na pasterce głosił:
"Dziękując za tę posługę, cichą, spokojną, niewidoczną, za świadectwo jednoczenia z Jezusem, za jedność z biskupem. A także za hart ducha – a często, kiedy godność kapłańska – zarówno żyjących, jak i zmarłych – przez środowiska wrogie Kościołowi stawiana jest pod pręgierzem oskarżeń, zarzutów, pomówień, często na wyrost, na oślep, dla medialnego także efektu". Trudno nie pojąć aluzji do sprawy Henryka Jankowskiego.
Stanisław Gądecki prawił z kolei:
"Miękki totalitaryzm stara się zmarginalizowa

Legitymizacja (anty-podmiotu i anty-ruchu społecznego) a pragnienie. Polemika (w formie notatek) z Michałem Sutowskim

[1] Myślę, że nie powinniśmy patrzeć na wczorajszy Marsz przez pryzmat rac, flag z falangą czy palenia flagi Unii Europejskiej. To obrazki i bolesne, i efektowne. Ale nie one stanowią problem. Wyobraźmy sobie, że środowiska nacjonalistyczne stawiłyby się na Marszu wyłącznie z flagą Polski — czy to w jakikolwiek sposób umniejszałoby skandaliczność faktu, że dogadały się z nimi władze RP? Czy oznaczałoby to, że środowiska te realnie zmieniły poglądy? Odeszły od własnych deklaracji ideowych? Oczywiście — nie! Czy manewr z wydzieleniem strefy buforowej zdejmuje odpowiedzialność z władz RP lub ją umniejsza? Czy pozwala mówić o dwóch marszach? Także nie! O tym, że Marsz był jeden pisała na Twitterze choćby polska Policja.


[2] Jeśli negocjatorzy z ramienia PiS, w tym Andrzeja Dudy (nie potrafię wyłączyć go jako prezydenta z tej formacji) siadali do stołu z przedstawicielami Marszu Niepodległości licząc, że „ugrają cokolwiek”, mogę uznać to wyłącznie defekt rozumu politycznego, który dyskwalif…

PLAKATY WYBORCZE NA KOŚCIELNYCH OGRODZENIACH. LIST

ARTUR G. MIZIŃSKI Sekretarz Generalny Konferencji Episkopatu Polski

Do wiadomości mediów*
Szanowny Panie,
gdy w minioną niedzielę znalazłem się na Placu przy kościele pw. Narodzenia NMP* w Konstantynowie Łódzkim wpadłem w autentyczną konsternację. Z megafonu na plac niosła się msza, część wiernych zgromadzonych przed kościołem klęczała, a obramowaniem dla tego liturgicznego gestu były plakaty wyborcze, w dużej liczbie wiszące na kościelnym ogrodzeniu.

Choć nie należę do wspólnoty Kościoła rzymsko-katolickiego moje wyczucie sacrum doznało wstrząsu, mógłbym nawet powiedzieć, że doznałem obrazy uczuć religijnych.

W pamięci mam nauczanie Vaticanum II. Gaudium et Spes w punkcie 76 stanowi:

„KDK 76. (Wspólnota polityczna a Kościół). Jest sprawą doniosłą, żeby zwłaszcza w społeczeństwach pluralistycznych doceniano właściwy stosunek między wspólnotą polityczną a Kościołem i by jasno rozróżniano to, co czynią wierni, czy to poszczególni, czy też stowarzyszeni, we własnym imieniu jako obywatele kieruj…

TRAMWAJ 2.0 CZYLI INNE POŻĄDANIE

„Aktorzy, śpiewacy i tancerze nie stwarzają trwałych, autonomicznie istniejących «dzieł» […]. To co powstaje w trakcie przedstawień, jest ulotne i przemijające, bowiem uczestnicy mają do dyspozycji jedyne w swoim rodzaju tworzywo — własne ciała albo, jak sformułował to filozof Helmuth Plessner, «materię własnej egzystencji»”. Erika Fischer-Lichte
Wczorajszy (majową drugą premierę recenzowałem tutaj) spektakl Tramwaju zwanego pożądaniem w moim odczuciu znakomicie potwierdza zasadność odróżniania od siebie pojęcia inscenizacji i przedstawienia. „Inscenizacja — pisze Fischer-Lichte — obejmuje wszystkie strategie służące wyznaczeniu początku, czasu trwania i sposobu pojawiania się ludzi, rzeczy i dźwięków w danej przestrzeni. Pod pojęciem «przedstawienie» kryje się natomiast wszystko to, co dzieje się w jego trakcie — a więc całość oddziałujących na siebie wydarzeń na scenie i reakcji widzów”. Maciej Prus przygotował inscenizację otwartą na różnorodność potencjalnych przedstawień. Symbolic…

DOKĄD PÓJŚĆ? PODRÓŻ ZIMOWA SCHUBERTA I BARAŃCZAKA

Podróż zimowa z poezją Stanisława Barańczaka to opowieść pozbawiona nawet iskier nadziei. Jest trzeźwa, ostra i smutna ocena naszej współczesności, tym bardziej przerażająca, że zabarwiona ironią, tak charakterystyczną dla poety. Ta podróż człowieka późnej nowoczesności nie jest nawet manichejska — nie ma tu przeciwstawnych sił: dobra i zła. Jest mróz, są cmentarzyska samochodów, ogłupiające programy w telewizji, balansowanie pomiędzy tożsamością ofiary i agresora, bezsilna modlitwa i równie bezsilne rozpoznanie swojej twarzy w witrynie sklepu. Jeśli istnieje jakikolwiek miraż transcendencji, to jest nim Wieli Fałszerz, kłamca.


Poza muzyką, punktem stycznym między światem Schuberta a światem Barańczaka jest Lipa — to jedyna pieśń, której tekst jest przekładem poezji Wilhelma Müllera. A akurat tę pieśń Schubert uznawał za swoją ulubioną (zob. Bostridge 2015, s. xii).
Jak przypomina Ian Bostridge, lipa jest symbolem głęboko osadzonym w kulturze  Europy, a zwłaszcza Niemiec. Pisał o niej …