sobota, 23 lutego 2019

W SPRAWIE WYPOWIEDZI MAŁOPOLSKIEJ KURATOR OŚWIATY


Łódź, 22 lutego 2019 r.



Anna Zalewska
Ministerstwo Edukacji Narodowej


Szanowna Pani!

Małopolska kuratorka oświaty, Pani Barbara Nowak, stwierdziła na Twitterze, że deklaracja warszawskiej polityki miejskiej na rzecz osób LGBT+ „TO PROPAGOWANIE MIĘDZY INNYMI PEDOFILII”. Pytała również „WARSZAWIACY DLACZEGO GODZICIE SIĘ NA KRZYWDZENIE WASZYCH DZIECI?!”.

Poglądy Pani Nowak nie posiadają żadnego umocowania naukowego — ani heteroseksualność, ani nieheteroseksualność same w sobie nie implikują „żadnej szczególnej predyspozycji do zakazanego prawem wykorzystywania seksualnego dzieci” (stanowisko Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego”.  W podręczniku LGB. Zdrowie psychiczne i seksualne (red. R. Kowalczyk, R. J. Tritt, Z. Lew-Starowicz) Anna Mazurczak i Marcin Rodzinka piszą dobitnie: „identyfikowanie orientacji nieheteroseksualnej jako choroby czy utożsamianie jej z pedofilią jest rażąco niezgodne ze stanem aktualnej wiedzy medycznej, psychologicznej oraz seksuologicznej”.
Nieprawdą jest również, że edukacja seksualna zgodna ze standardami WHO jest formą propagowania pedofilii. Standardy te przewidują, między innymi, przekazywanie wiedzy o normach prawnych związanych z dopuszczalną aktywnością seksualną, konsekwencjach niechcianych zachowań seksualnych, unikaniu niebezpiecznych czy niechcianych doświadczeń seksualnych, o poczuciu odpowiedzialności za przeciwdziałanie wykorzystywaniu seksualnemu, przemocy seksualnej (standard dla wieku 4-6 lat określa konieczność przekazania informacji, że niektórzy ludzie mogą udawać miłych, po to, by posunąć się do przemocy i wykorzystać dziecko; kształtowanie postaw obejmuje w tym przypadku umacnianie w dziecku świadomości dziecku, że jego ciało należy do niego i związanych z tym praw; postawa „Moje ciało należy do mnie” znajduje się wśród standardów dla najmłodszej grupy wiekowej).

Co więcej, warszawska deklaracja jest realizacją zasad zawartych w Konstytucji RP oraz ustawie Prawo oświatowe. Warto przy tej okazji zaznaczyć, że wzmiankowane w Prawie oświatowym respektowanie chrześcijańskiego systemu wartości, przy przyjęciu za podstawę nauczania uniwersalnych zasad etyki, obejmuje nie tylko tzw. przykazanie miłości, obejmujące nawet wrogów, ale uwzględniać musi również stanowisko tych wspólnot chrześcijańskich, które w pełni akceptują, włącznie z udzielaniem ślubów, osoby homoseksualne.

Poniżej pozwalam sobie zestawić zasady Konstytucji, przepisy Prawa oświatowego i fragmenty warszawskiej deklaracji.


Konstytucja RP
Art. 1: Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli.
Art. 30: Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych.
Deklaracja/Wstęp
„Warszawa jest dla wszystkich, dlatego chcę, aby była miastem bez dyskryminacji, bez języka nienawiści i przemocy”.


„Wśród prawie 2 milionów ludzi, którzy tworzą wspólnotę mieszkanek i mieszkańców
Warszawy, nawet 200 tys. osób to członkowie społeczności LGBT+. Warszawa – bardziej
otwarta na różnorodność niż wiele innych miejsc w kraju – jest dla osób LGBT+
miejscem, gdzie mogą łatwiej żyć, kochać i spełniać swoje aspiracje. Często
przeprowadzają się one do stolicy i dopiero tu mogą być sobą. To niestety nie oznacza, że  nie spotykają się z przemocą fizyczną, dyskryminacją, mową nienawiści czy
koniecznością ukrywania swojej orientacji psychoseksualnej i tożsamości płciowej przed
innymi w pracy, szkole czy na ulicy.
W świetle coraz większej akceptacji dla postaw skrajnych, otwartej mowy nienawiści
stosowanej przez czołowych polityków rządu, radykalizacji postaw i coraz częściej
pojawiających się incydentów przemocy i aktywności grup o jawnie faszystowskich
poglądach oraz demontażu państwa prawa, konieczne jest wprowadzenie skutecznych
działań antydyskryminacyjnych. Warszawa nie może pozostać bierna”.

Deklaracja



„Patronat Prezydenta m.st. Warszawy nad Paradą Równości”.
„Powołanie pełnomocnika Prezydenta m.st. Warszawy art. społeczności LGBT+ z
odpowiednim umocowaniem w strukturze Urzędu m.st. Warszawy
pozwalającym na koordynację działań wdrożeniowych niniejszej deklaracji i
innych działań na rzecz społeczności LGBT+”.

Konstytucja RP
Art. 5: Rzeczpospolita Polska […] zapewnia wolności i prawa człowieka i obywatela oraz bezpieczeństwo obywateli […].

Prawo oświatowe (Dz. U. 2017, poz. 59)
Szkoła winna zapewnić każdemu uczniowi warunki niezbędne do jego rozwoju, przygotować go do wypełniania obowiązków rodzinnych i obywatelskich w oparciu o zasady solidarności, demokracji, tolerancji, sprawiedliwości i wolności.
Art. 1
ustęp 3: wychowanie rozumiane jako wspieranie dziecka w rozwoju ku pełnej
dojrzałości w sferze fizycznej, emocjonalnej, intelektualnej, duchowej i społecznej, wzmacniane i uzupełniane przez działania z zakresu profilaktyki problemów dzieci i młodzieży;
ustęp 12: kształtowanie u uczniów postaw prospołecznych, w tym poprzez możliwość udziału w działaniach z zakresu wolontariatu, sprzyjających aktywnemu uczestnictwu uczniów w życiu społecznym;
ustęp 21: upowszechnianie wśród dzieci i młodzieży wiedzy o bezpieczeństwie oraz kształtowanie właściwych postaw wobec zagrożeń, w tym związanych z korzystaniem z technologii informacyjno-komunikacyjnych, i sytuacji nadzwyczajnych.

Deklaracja


„Reaktywacja hostelu interwencyjnego dla osób LGBT+ i stworzenie warunków
do jego trwałego funkcjonowania w modelu ekonomii społecznej.
Wypracowanie modelu, czyli formuły prawno-finansowej, będzie wstępnym,
wydzielonym etapem reaktywacji”.
„Wprowadzenie miejskiego mechanizmu zgłaszania, monitorowania i
prowadzenia statystyk zachowań mogących mieć znamiona przestępstwa z
nienawiści motywowanych homofobią i transfobią oraz zwiększenie dostępności
wsparcia psychologicznego i prawnego dla osób LGBT+ będących ofiarami
przestępstw z nienawiści”.
„Wprowadzenie do stołecznych szkół „latarników” i wzmocnienie działań antyprzemocowych.
Uczniowie i uczennice LGBT+ są w szczególny sposób narażeni na przemoc, mowę
nienawiści, odrzucenie i dyskryminację. Młode osoby LGBT+ znacznie częściej niż ich
rówieśnicy mają myśli samobójcze, zapadają na depresję i zmagają się z niską
samooceną. Nie zawsze znajdują wsparcie wśród rodziny albo znajomych. Z tego powodu
miasto stołeczne Warszawa powinno stworzyć sieć „latarników” społecznych, czyli
nauczycieli i nauczycielek lub pedagogów i pedagożek szkolnych, którzy i które będą
monitorować sytuację uczniów LGBT+ w warszawskich szkołach podstawowych i
średnich. Osoby te, we współpracy z innymi nauczycielami i nauczycielkami, będą w
stanie udzielać potrzebnego wsparcia potrzebującym osobom”.
„Wprowadzenie edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej w każdej szkole,
uwzględniającej kwestie tożsamości psychoseksualnej i identyfikacji płciowej,
zgodnej ze standardami i wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia (WHO)”.


Konstytucja RP


Art. 32
1: Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.
2: Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.

Deklaracja

„Podpisanie i wdrożenie Karty Różnorodności w Urzędzie i jednostkach m.st.
Warszawy”.
„Współpraca z pracodawcami przyjaznymi dla osób LGBT+, w tym w         szczególności z tzw. tęczowymi sieciami pracowniczymi i promocja dobrych        praktyk”.
„Stosowanie klauzul antydyskryminacyjnych w umowach z kontrahentami
Miasta”.

Konstytucja RP
Art. 73: Każdemu zapewnia się wolność twórczości artystycznej, badań naukowych oraz ogłaszania ich wyników, wolność nauczania, a także wolność korzystania z dóbr kultury.

Deklaracja

„Stworzenie centrum kulturowo-społecznościowego dla osób LGBT+
poprzedzone etapem wstępnym, tj. opracowaniem formuły i ram programowych
centrum we współpracy i na podstawie szerokich konsultacji ze społecznością
LGBT+”.
„Zapewnienie wolności artystycznej w miejskich instytucjach kultury”.
„Rozpoznanie potrzeb i wsparcie klubów sportowych skupiających osoby LGBT+”.


Pamiętać należy, że zgodnie z Konstytucją władza publiczna winna zachowywać bezstronność światopoglądową. Pani Nowak, jak i przedstawiciele Pani środowiska politycznego mogą, przykładowo, negatywnie oceniać homoseksualność kierując się przekonaniami motywowanymi religijnie. Nie może mieć to jednak wpływu na sferę publiczną, w tym na dobrostan dzieci. Skandaliczny jest brak wiedzy Pani Nowak na temat zdrowia psychicznego osób LGBT+, w tym dzieci i młodzieży. Wspomnieć tu można o specyficznych stresorach skutkujących opisywanym w literaturze fachowej stresem mniejszościowym.

Jak trafnie ujęto to na profilu Facebookowym Miłość nie wyklucza:
„Jak mówi sama kurator Nowak, nauczyciel to zawód obarczony szczególną odpowiedzialnością. A jednak wykazała się skrajną nieodpowiedzialnością, rozpowszechniając informacje kłamliwe.
Barbara Nowak podkreśla, jak ważni dla niej są uczniowie, a jednak z łatwością przychodzi jej obrażanie i wykluczanie całej grupy społecznej. Aby zobrazować, jak tragiczne w skutkach może być takie traktowanie, należy przypomnieć historię Dominika z Bieżunia - chłopca, który powiesił się, bo jego rówieśnicy wyzywali go od m.in od „pedziów”.
Domagamy się zdymisjonowania małopolskiej kurator oświaty. Każdy kolejny dzień jej urzędowania oznacza, że MEN godzi się na wykluczanie i stosowanie mowy nienawiści wobec osób nieheteroseksualnych”.

W pełni solidaryzuję się z tymi słowami wzywając Panią do dokonania stosowanych zmian na stanowisku kuratora małopolskiego.
Pismo przekazuję do publicznej wiadomości.

wtorek, 12 lutego 2019

FAUSTUS


Jesteśmy przyzwyczajeni, że mity i/czy archetypy są znakomitymi narzędziami objaśniania świata. „Czysto strukturalna przydatność mitów — pisał w kontekście literatury Stanisław Lem — jest niezaprzeczalna, ponieważ odznaczają się one bardzo osobliwą doskonałością — taką, jaka cechuje w państwie życia wszystkie organizmy. Są one »dobrze« zbudowane, ponieważ konstrukcje pod adaptacyjnym względem mniej sprawne odsiewa filtr selekcji naturalnej. W odniesieniu do mitów pełniły takie samo zadanie niezliczone pokolenia ludzkie, więc są one — pod względem organizacji materiału, właściwego rozłożenia jego elementów wzdłuż głównych  osi narracyjnych, obciążenia semantycznego wreszcie — optymalnie przystosowane do własności odbiorczych umysłu: inaczej by się nie zachowały, nie przeszły przez filtr pokoleniowy. Więc stanowią one — z konstrukcyjnego punktu widzenia — »pewniaki«, z bardzo istotnym wszakże zastrzeżeniem. Albowiem nie owe mity dosłownie i bezpośrednio beletryzuje, modeluje autor współczesny, lecz to, co ma do powiedzenia, układa niejako równoległymi sposobami na strukturalnym tle, promieniującym sankcją wielowiekowej aprobaty”. Wpasowując treść w struktury mitu autor taki godzi się także na „pewne założenia, takie na przykład, że w swej strukturze zasadniczej sytuacja ukazana w dziele NIE JEST NOWA, że podobne już zachodziły”, a więc, że nihil novi sub sole.

Jedną z najważniejszych dla nowoczesności mitycznych opowieści jest opowieść o Fauście. Od czasu publikacji Das Faustbuch Johanna Spiessa oraz Tragicznych dziejów doktora Faustusa Christophera Marlowe’a opowiada się ją wciąż na nowo, „w każdym nowożytnym języku, w każdym medium (od opery po teatr kukiełkowy i komiks) i w każdym gatunku literackim  (od poezji po tragedię teologiczno-filozoficzną i wulgarną farsę” (Marshall Berman). W tę niekończącą się opowieść włączył się Grzegorz Brożek, reżyser i choreograf spektaklu baletowego Faustus, którego premiera miała miejsce 11 lutego w Teatrze Wielkim w Łodzi. Nota poświęcona spektaklowi na stronie internetowej Teatru wskazuje, że szczególną inspiracją był dla Brożka Doktor Faustus Tomasza Manna.

Widz mógł się zatem spodziewać baletowej ekfrazy (posługuję się tutaj rozumieniem ekfrazy zaproponowanym przez Jacka Szerszenowicza, dla którego jest ona reinterpretacją (interpretacją drugiego stopnia) dzieła w innym medium; charakter reinterpretacyjny odróżnia ekfrazę od transmedializacji, której wyznacznikiem jest izomorficzność „środków, znamionując[a] transfer wartości artystycznych z jednego medium do drugiego) powieści Manna. Mógł także zastanawiać się, czy ekfraza dotyczyć będzie jakiegoś elementu powieściowego universum czy też Brożek będzie chciał wejść w dialog z wykładnią całego tekstu?

Sądzę, że mieliśmy do czynienia z pierwszym wariantem. Spektakl i książkę łączy postać bohatera-muzyka, a jedna z warstw znaczeniowych przedstawienia dotyczy problematyki natchnienia: nawiedzenia, obłędu. Brożek potraktował tym samym historię Adriana Leverkühna w kategoriach egzystencjalnych. Moim zdaniem — na szczęście. Uważam bowiem, że zasadniczy koncept Manna: pokazanie na przykładzie Leverkühna historii narodu niemieckiego, jest chybiony. Idę tutaj za błyskotliwym esejem Lema, który nie tylko pokazał, że „zafałszowaniem problematyki faszyzmu byłoby modelowanie jej fenomenalistyką psychopatologii indywidualnej”, ale uzasadnił również pogląd, że o ile można mówić o „diable człowieka czy diable w człowieku jako o »ciemnych siłach« jego psychiki”, to nie można „mówić w analogiczny sposób o diable społeczeństwa czy o diable Niemców” (wyróżnienia pominąłem). A gdyby nawet, diabeł od społeczeństwa Niemiec musiałby być wynaleziony i byłby kompletnie inny od Mefistofelesa, który jest złem rozumnym nawiązującym kontakt z człowiekiem, a zło faszyzmu — zdaniem Lema — nie było ani rozumne, ani „personalistyczne”. „Uczynić maniakalną i zakłamaną głupotę, zupełną płaskość, mętny banał — Mefistofelesem, to całkowicie zafałszować problem. Jedynym w ogóle »diabelskim« problemem faszyzmu jest zjawisko AMPLIFIKACJI zła, jego molochowej elefantiazy i technicyzacji w maszynie państwa”. Można to uwznioślać, jak zdaniem Lema uczynił Mann, ale ze skutkiem fatalnym. Tak samo fatalne byłoby uwznioślenie przez teatr tańca, czego Brożek szczęśliwie uniknął.
Zresztą jego opowieść, moim zdaniem, bliska jest  po prostu mitowi faustycznemu, bez konieczności wskazywania na inspirację konkretnym dziełem. Jeśli już, wiele w tej wizji z mądrości Goethego, z jego wizją komplementarności dobra i zła. „Paradoks polega […] na tym, tłumaczy Berman, że twórcza wola i stwórczy akt Boga są w skali kosmicznej destrukcyjne, natomiast demoniczna żądza destrukcji okazuje się twórcza. Aby stworzyć cokolwiek na tym świecie, Faust musi współdziałać z siłami destrukcji i odpowiednio się nimi posługiwać: jedynie współpracując z diabłem i »pragnąć wciąż zła« ma szansę znaleźć się w końcu po stronie Boga i »czynić dobro«”. Tak właśnie dzieje się w spektaklu, gdzie rodząca się siła wolności niszczy inspirując, aby na koniec można ją było okiełznać.

Spektakl rozpoczyna się częścią improwizowaną, tańczoną przez Izabelę Barbacką z Michałem Brzozowskim przy fortepianie. Spektakl zaczyna się od samej gry. Pianista siedzi na tle białych paneli, na których światło odbija bryłę fortepianu. Na instrumencie i na podłodze leży płachta białego materiału. W pewnym momencie płachta na podłodze ożywa, podnosi się, odbija się w niej twarz i dłonie, zaczyna taniec. To opowieść o genesis, narodzinach natchnienia, ale także narodzinach w szerszym sensie, jako uwolnieniu siły życia z pęt. Tyle tylko, że zza białej płachty wyłania się postać w czarnym kostiumie, sugerując, że zło to dziecko dobra, że biel i czerń to rewers i awers. Taniec zaczyna przypominać wzbijanie się do lotu, następnie dojrzewanie (nauka chodzenia) i dojrzałość. Tancerka staje się inspiracją pianisty, tyle tylko, że jej wolność wpycha go w pętlę schematyzmu, fraza staje się repetytywnie zapętlona, niemalże jak u Glassa. Zapewne to pytanie o to, co znaczy wolność w sztuce. Kto był bardziej wolny: Bach, tworząc arcydzieła w czasach schematów i kanonów, czy człowiek nam współczesny w dobie nie znającej ograniczeń? Nie ma jednak powodu, by redukować sens tej sceny tylko do kwestii natchnienia, procesu twórczego i świata sztuki. Bo to opowieść po prostu o człowieku, o jego androgeniczności (czyż nie spychamy swojej części żeńskiej czy męskiej jako innej poniżej progu świadomego życia?), o tym, że „Choroba pozwala poznać słodycz zdrowia, zło – dobra, głód – sytości, zmęczenie – wypoczynku” (Heraklit). Spektakl rozwija się właśnie w takim kierunku. W jego drugiej części pojawia się wspólnota, pojawiają się relacje miłosne, pojawia się pytanie o to, kto jest bardziej wolny: osoby wolne od schematu utartych relacji, czy te, które są dla siebie nawzajem. Brożek pyta, czy domniemana, anarchistyczna, silnie indywidualna wolność zmusza do większego naśladownictwa, nie jest bardziej autorytatywna, nie tworzy „klonów”.

Jeżeli odróżniamy od siebie balet i teatr tańca, to spektakl Brożka przynależy zdecydowanie do tego drugiego. Jest przy tym fascynująco minimalistyczny. Bielizna baletowa, ciało i jego ekspresja, ambietnowa muzyka, światło. Nic więcej nie trzeba, do stworzenia tej ciekawej opowieści. Największym mankamentem tego wydarzenia jest to, że nie pomyślano o widowni. Potraktowano nas w sposób maksymalnie konwencjonalny — jako oko patrzące na scenę. Opozycja widownia-scena w tym przypadku zupełnie się nie sprawdza. W teatralnej malarni (znakomity wybór!) nie dało się amfiteatralnie ustawić krzeseł, przez co znaczna część tańca była dla ludzi niewidoczna. Ale nawet amfiteatralność byłaby tu nie na miejscu. Ten spektakl aż prosi się o przełamanie podziału widownia-scena, o rozproszenie siedzisk, o zaproszenie do przemieszczania się, by ciała, ich ruch, muzykę, cienie doświadczać z różnych perspektyw. Chciałbym mieć możliwość uczestniczenia w tym spektaklu właśnie w taki sposób.

Ukłony ślę pod adresem wszystkich wykonawców, spośród których wyróżnię Izabelę Barbacką, Michała Brzozowskiego (część improwizowana), Joshuę Legge’a, Ekaterinę Kitaevą-Myśko i Boglarkę Novak.

Faustus
Spektakl baletowy
Reżyseria i choreografia: Grzegorz Brożek
Muzyka: Michał Brzozowski
Występują: Boglarka Novak, Ekaterina Kitaeva-Muśko, Izabela Barbacka, Laura Korolczuk, Gloria Studer, Giorgia Bergamasco, Joshua Legge, Paweł Kurpiel, Brandon Demmers, Gabriele Togni
Kostiumy: Julia Sadowska (marka odzieży baletowej JULI GARDEN)
Współpraca muzyczna: Tomasz Brajter

PRASKA „LADY MACBETH MCEŃSKIEGO POWIATU”

Wojna Wojna jest nie tylko próbą – najpoważniejszą – jakiej poddawana jest moralność. Woja moralność ośmiesza. […] Ale przemoc polega nie ...