niedziela, 7 września 2014

PĘDZIWIATRY. RADOŚĆ ZMĄCONA TROSKĄ

Czy istnieje radość charakterystyczna dla Europejczyka? A może nawet radość Europy?
Jedną z możliwych odpowiedzi daje Dziecięce Centrum Kultury, w którym od 1969r. odbywa się festiwal pod tym właśnie tytułem. Na radość składają się tu taniec, śpiew, sztuka dziecięca, budujące przyjaźń i zrozumienie innych w ich boagtej kulturowej różnorodności. 

Wielokulturowa Łódź, mimo że pamięć tworzących ją instytucji kultury, staje się coraz bardziej krótka, włącza się w to doświadczenie dzięki naszym Pędziwiatrom. Do Belgradu wybierają się także i w tym roku, zabierając ze sobą to, co najlepsze - radość wspólnego bycia i wspólnej pracy, artystyczny instynkt i kunszt. Nic, tylko się cieszyć.

Niestety, na czystą i spontaniczną radość w tym roku nie ma miejsca. Nie wszystko bowiem zagrało w pracy zespołowej. Jak niesie wieść gminna, kadra Pędziwiatrów doznała uszczuplenia. Podobno z dnia na dzień, po opracowaniu wspólnych planów artystycznych na dalszych okres, odeszła jedna z instruktorek. Po to, by założyć swoją szkołę tańca, której trzon stanowi gromadka Pędziwiatrowych dzieci, co w konsekwencji miało mocno zdestabilizować sytuację składów artystycznych w Pędziwiatrowych (pod)zespołach.

No cóż, jeśli to prawda, to możemy się tylko smucić. Smutny jest postępujący zanik etosu w środowiskach humanistycznych i artystycznych. Z sytuacją, w której z pracy odchodzą instruktorzy po to, by tworzyć własne zespoły za cenę destabilizacji i rozbicia grup, z którymi pracowali wcześniej, mamy do czynienia coraz częściej. Tak samo, jak z korzystaniem z wcześniejszych sukcesów dzieci to promowania własnych nowych pomysłów. Widać dzieci - we wszystkich publicznych wystąpieniach wskazywane przez Polaków jako autoteliczna wartość - stały się dzisiaj narzędziem budowania własnej kariery. A więc niczym więcej i niczym mniej, jak jednym z użytecznych narzędzi w ekonomicznej pragmatyce. W której nie liczą się ani wartości, ani lojalność, ani ustalane regulaminy. Bo nie umiem wyobrazić sobie faktu, że  ciągu kilku tygodni dzieci występują na turniejach w kilku różnych barwach. Trenując pod okiem turniejowego sędziego.
To chyba nawet nie tyle smutne, ile straszne. I przetrącające zmysł moralny na długo, jeśli nie na całe życie.

Mogę mieć tylko nadzieję, że u Pędziwiatrów nie jest aż tak źle. I że w Belgradzie poczują i podzielą się prawdziwą radością, którą dają sztuka i przyjaźń. Trzymajmy kciuki za nich. I za artystyczną Łódź, która przegrywa z polityką i brakiem kindersztuby. 
Bo jak nazwać fakt, że na galę z okazji jubileuszu Teatru Wielkiego nie zaprasza się artystów przez bardzo wiele lat tworzących jej siłę, prestiż i blask? Brak słów. I wstyd, Panowie i Panie!

______
Zdjęcie ze strony Zespołu.


25 komentarzy:

  1. Witam, jestem jedną z osób, które należały do zespołu Pędziwiatry przez wiele lat. Owa instruktorka, którą ten zespół tak bardzo miesza z błotem, stała się obiektem paranoicznych już obelg. Bo czy nie nękaniem można nazwać to, co od września dzieje się na profilach społecznościowych osób ściśle związanych z Pędziwiatrami? Jak widać, smutne jest to, że mieszani są w to również rodzice (proszę o wybaczenie, jeśli się mylę, ale wydaje mi się, że ten post jest autorstwa rodzica jednego z dzieci). I tu widać większą manipulację.
    Kadra instruktorska zespołu kulała już od bardzo dawna. Przewijało się wielu instruktorów, których zastępowano nowymi. Jedną z instruktorek, która w pewnym momencie dołączyła do kadry zespołu, jest osoba o której właśnie mowa w poście. Przed jej przybyciem mogliśmy tylko pomarzyć o profesjonalnych turniejach, które dały Nam możliwość doskonalenia się i obserwacji innych profesjonalnych zespołów. Trenerka ta, przybyła do Pędziwiatrów z grupą młodzieży ZE SWOJEGO DAWNEGO ZESPOŁU. Była to grupa bardzo dobra technicznie, grupa, która zapewniła Pędziwiatrom wiele nagród w ostatnich latach. Gdy parę lat temu, parę dziewczyn chciało już odejść z zespołu, Trenerka ta, namówiła Nas by zostać. By kształcić swoją pasję. Zauważyła w Nas potencjał i zaprosiła do grupy Kadrowej. Również wiele młodych dziewczyn nauczyło się tak wiele pod jej okiem. Osoba, którą tak bardzo napastujecie, poświęcała dla tego zespołu każdą swoją wolną chwilę i całe swoje serce. Ale zapragnęła się rozwijać. Więc uczciwie stawiając sprawę, rozstała się z zespołem w wakacje aby dać im czas na znalezienie kogoś na Jej miejsce. Nie odeszła z dnia na dzień, nie tworzyła planów na następujący rok. NICZEGO NIE ZBURZYŁA. Gdy dowiedzieliśmy się o odejściu tej osoby z zespołu, załamaliśmy się. Było wiadomo, że nikt Jej nie zastąpi. Tancerz, którego zainspirował instruktor, w którym widzi nadzieję na swój rozwój, zawsze wybierze aby podążać za Nim. Więc gdy okazało się, że następuje reaktywacja zespołu, Z WŁASNEJ, NIKIM NIE PRZYMUSZONEJ WOLI, podążyliśmy za tą cudowną instruktorką.
    Za co więc Ją karzecie? Za serce jakie włożyła w pracę, za poświęcony czas? Nie. Za to, że pracownik zespołu nie chciał być do końca życia pracownikiem, że osoba, dla której taniec to życie, zapragnęła się rozwijać i zrobić coś własnego od początku do końca. A to, że grupka dzieciaków z Pędziwiatrów przeszła razem z Nią nie powinno początkować tego fatalnego domina jakie się posypało w sieci. Zwłaszcza, że duża ilość tych dzieci przyszła do zespołu za tą osobą i za tą osobą z Niego odeszła.

    Przypomnę jeszcze sytuację, gdy w zupelnie inny sposób odeszła inna instruktorka. Czy na prawdę widać w tym ten sam schemat? Trzeba być ślepym, żeby porównywać wyrzucenie z zespołu w środku roku oraz odejście w dogodnym dla dyrektora czasie, aby znalazł kogoś na jego miejsce. Jakim trzeba być człowiekiem by udostępniać parę razy w tygodniu na swoim profilu posty o gorszącej, nękającej treści, nawet jeśli ktoś postąpił jak wspomniana przeze mnie wyżej osoba wyrzucona w środku roku. To przykre, że taka osoba pracuje z młodzieżą, która ma dostęp do internetu i poglądu na takie zachowania. Byłam dumna będąc w tym zespole jako dziecko, ale z roku na rok widać więcej - oczy dziecka wiele widzą ale nie wszystko rozumieją. Gdy się dorasta to wiele spraw widać jaśniej....

    Z poważaniem i prośbą o głębokie zastanowienie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. O
    Oczy dziecka faktycznie wiele widzą, ale interpretacja jest niezgodna z faktami i nie ma się czemu dziwić, niedojrzała.Zespół Pędziwiatry ze swą historią sięgającą roku 1984 ma na wielu polach ogólnopolskie i międzynarodowe osiągnięcia, zdobywane przez wiele pokoleń dzieci. Archiwum prowadzone jest skrupulatnie, wystarczy poświęcić kilka dłuższych chwil na lekturę. Czy turnieje ,w których członkowie zespołu uczestniczyli w ostatnich latach należąc do federacji tańca były naprawdę tak bardzo profesjonalne? Często fatalna organizacja, zbyt duża liczba zawodników startujących w jednym dniu, bywało, że dzieci występowały w bardzo późnych godzinach wieczornych. Myślę, że znacznie cenniejsze z różnych względów, wychowawczych, artystycznych, poznawczych są wspomnienia z różnego rodzaju festiwali, gdzie był kontakt z innymi zespołami, wspólne warsztaty, gale, koncerty finałowe. Zawsze to był jeden z aspektów działalności zespołu. Jednak przygotowanie grupy na festiwal wymaga od choreografa specjalnych umiejętności. Na tym polu wielu współpracujących z zespołem choreografów odniosło sromotną porażkę. Przygotowanie solowe jest o wiele łatwiejsze, tym bardziej, że otrzymuje się już rozwiniętego tancerza, z którym przez wiele lat pracowało wielu innych pedagogów. Tak przynajmniej sprawa wygląda w Pędziwiatrach. Myślę, że udział w tanecznych turniejach nigdy nie był tu targetem, zespół stawiał sobie zupełnie inne cele; taniec jest jednym z wielu kierunków wszechstronnego rozwoju w tym zespole. Ten rodzaj (kłopotliwej zresztą dla pracy artystycznej całego zespołu) aktywności został zapoczątkowany na prośbę choreografa. Choreografa, który przyszedł pracować w Pędziwiatrach, po raz kolejny, na własne życzenie i przyprowadził niewielką grupę dziewcząt , z którą pracował w Domu Kultury. Grupa systematycznie malała, ilość godzin jaką miała do dyspozycji (9 w tygodniu) przewyższała wszystkie inne "pędziwiatrowe składy";to tej grupie , swojej "macierzystej" poświęcano się najwięcej, za przyzwoleniem oczywiście dyrektora zespołu, który umożliwił rozwój indywidualnych pomysłów i pasji. Potem doszła praca z solistami, która wymagała dużych nakładów pracy, niestety kosztem pozostałych członków zespołu, których zaczęło drastycznie ubywać, z powodu "nieumiejętnego" kontaktu z najmłodszymi...Młoda osoba pisze, że "grupka dzieciaków przyszła z tą osobą i odeszła" - mija się z prawdą , te dzieci były już w zespole

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Kadra instruktorska kulała już od dawna" - zaistniała sytuacja potwierdza fakt, że bardzo ciężko o wykształconych tanecznie pedagogów z ciekawą osobowością, którzy "porwą" dzieci swą pasją. Nie da się ukryć, praca jest bardzo ciężka, nieporównywalna z solowym przygotowaniem krótkich turniejowych układów, które są kombinacją obowiązkowych figur, czy praca z tancerzami z kilkunastoletnim doświadczeniem. Przypominam, pani choreograf miała już z zespołem styczność dwukrotnie, wiedziała co będzie należeć do jej obowiązków. Szkoda, że mając w szeregach profesjonalistę z dużą wiedzą, młodsi instruktorzy nie mogli liczyć na konstruktywne uwagi, pomoc. Powstał niejako folwark głównego choreografa w zespole, niezdrowa sytuacja. Młoda osoba pisze, że choreograf uczciwie postawił sprawę odchodząc w wakacje, dając czas dyrektorowi na znalezienie zastępcy. Fakty są takie, że uczestniczył w zebraniach artystycznych, podczas których omawiano plany na sezon 2014/2015, a sezon zespół jak zwykle rozpoczyna intensywnie. Czy rzeczywiście uczciwe jest powiedzenie "dziękuję za pracę" - w ostatnim dniu roku szkolnego, podczas gdy zespół we wrześniu ma międzynarodowy festiwal i dwa bardzo ważne koncerty, podczas których reprezentuje nasze miasto? Nie jest to praca w kasie Tesco, repertuaru 200 - osobowego zespołu nie pozna się w pięć minut. Uczciwe jest niepoinformowanie o zamiarze założenia szkoły i rozmowach z członkami zespołu i ich Rodzicami, które na pewno miały miejsce? W mojej ocenie nie.
      Niedawno pani choreograf sama boleśnie odczuła fakt, że znacznie młodsza instruktor przejęła "na wyłączność" tancerki z którymi pracowała indywidualnie i rozbiła duet startujący w zawodach. Paralela jest właśnie tu, ale jest tu również ironia losu. Wówczas pani choreograf zabiegała by zablokować na pewien czas starty zawodniczek "w innych barwach", za chwilę, jeszcze wczoraj tancerze Pędziwiatrów, będą reprezentować szkołę pani choreograf...elastyczny system wartości..kameleon...czego uczymy dzieci???Można było postąpić prawo, (zorganizowalibyśmy uroczyste pożegnanie), a nie pozostawić przeogromny niesmak, zamęt, niezdrową sytuację. ."Coś własnego od początku do końca"...no właśnie, wygodne i niestety bardzo powszechne jest , "pociąganie za sobą" grupy, z którą się pracowało. Co jakiś czas w różnych zespołach sytuacja się powtarza. Inspirujące do przemyślenia jest to, że osoby które ten fakt krytykują, same powielają ten schemat. Każde oczy widzą inaczej, każde serce inaczej czuje. W tej kilkuletniej współpracy zabrakło porozumienia, a myślę, że było ono jak najbardziej możliwe. Praca w Pędziwiatrach daje dużo twórczej swobody, można realizować swoje pomysły w indywidualny sposób, dyrektor jest elastyczny, otwarty, wrażliwy. Trzeba jednak stosować się do kanonu zasad, które wypracowane przez lata, powodują, że w tych ciężkich dla kultury czasach na naprawdę dobrym poziomie zespół kształci dzieci i młodzież artystycznie (wielu absolwentów kontynuuje naukę na uczelniach artystycznych, wielu występuje na profesjonalnych scenach, kilku założyło własne zespoły) i godnie reprezentuje miasto na różnych scenach. Choreograf, instruktor pracujący w amatorskim zespole dziecięcym musi mieć umiejętność pracy z dziećmi na różnym poziomie. Nie jest sztuką faworyzować najlepszych tancerzy, sztuką jest stworzyć z „nierówno” utalentowanymi coś spójnego artystycznie, ciekawego i przynoszącego im radość. W każdym roku zgłasza się wielu kandydatów, w szeregach zespołu jest 200 dzieci i ZAWSZE DZIECI stanowią priorytet. Ich wszechstronny rozwój, bezpieczeństwo ale również radość z tworzenia. To ciężka, wieloletnia praca całej załogi zespołu i jego dyrektora ,dla którego "Pędziwiatry" to życie .Już niejeden człowiek wywoływał na tym terenie burze...tylko po co? Czasami warto posłuchać racji bardziej doświadczonej osoby, otworzyć się, czasami warto dodać szczyptę pokory a nie zamykać się we własnym superego.

      Usuń
  4. Cieszę się, że wpis wywołał małą dyskusję. Dziekuję za nią, bo wymiana myśli i polemika zawsze pozwala widzieć więcej i dalej. Chciałbym tylko dodać, że mój wpis nie jest karą dla kogokolwiek - jest raczej wyrazem troski i wywołaniem pewnego problemu, którego nie daje sie ograniczyć do jegnego przypadku. Jeśli Państwa dyskusja rozwieje moje obawy, będę tylko szczęśliwy :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z tego co pamiętam podobny numer wywinął tancerz wieloletni i instruktor CZarnych Stóp.Zgarnął całą ekipę z która pracował do nowej formscji. Szkoły tańca bronią się umową podpisaną z pracownikiem o niepodejmowaniu po zwolnieniu sie pracy w tej samej branży przez określony przez pracodoawcę okres czasu.Tak się odbywało w Jaście, kiedy mieli swoje szkoły tańca w całej Polsce, ale jedna z pracownic też odpłynęła z ekipą i założyła swoją formację.Teraz chyba też sędziuje na zawodach.Taka nieciekawa mentalność Polaka:((((((((chyba trzeba takie lojalnościowe podpisywać.Życzę pogody ducha,sam przechodziłem podobną zawieruchę, wychowacie nowych.Trzeba swoje robić.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jest to dość często praktykowana czynność - nowy zespół stworzony z uczestników poprzedniego zespołu. Jeśli chce się stworzyć coś naprawdę swojego, od podstaw, nie ciągnie się dzieci i rodziców za sobą. Dzieci nie przyszły do zespołu Pędziwiatry wiedząc, że uczy lub będzie w nim uczyć dany choreograf. Dzieci te przyszły do zespołu bo Pędziwiatry wypracowały już swoją markę. Nie wiemy kto uczy w Pędziwiatrach, wiemy, że Pędziwiatry to ogrom tańczących, śpiewających, uśmiechniętych dzieci i dlatego rodzic oraz dziecko chcą rozpocząć swoją przygodę właśnie w tym zespole. Poza tym znam przypadek, kiedy to choreograf Pędziwiatrów założył swój zespół. Jednak nie zabrał ze sobą żadnego uczestnika. Założył swój zespół z nowej ekipy, w innej dzielnicy miasta. Rozstał się z zespołem w miły, kulturalny sposób. Czyli tak też można ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chcę także zwrócić uwagę na dzisiejsze wychowanie dzieci. Dzieci, które znikają z zespołu bez słowa pożegnania, o podziękowaniu za możliwość lat pracy nie wspominam.Tak zwana ucieczka uczy dzieci czego? Na pewno nie uczciwości. Wychowujemy pokolenia oparte na kłamstwach, obłudzie. Smutne.

    OdpowiedzUsuń
  8. @amelia. Po pierwsze chciałabym zaznaczyć, że nie wiek decyduje o dojrzałości człowieka, a jego doświadczenia w życiu i ogólne spojrzenie na świat. Nie uważam, że jestem wszystkowiedzącym mędrcem i ciągle wiele się uczę (człowiek w końcu uczy się całe życie), ale prosiłabym o traktowanie mojej osoby poważnie, a niestety ciągłe podkreślanie mojej 'młodej osoby' 'niedojrzałej' wskazuje na lekceważący stosunek do mojej osoby.
    Organizacja turniejów była kiepska, tak? Natomiast organizacja innych występów jest idealna? Nie zawsze. Często dzieciaki przebierały się jedno na drugim bo nie było np miejsca. Póżne godziny zdarzały się zawsze. Od kiedy pamiętam, czyli od podstawówki. To prawda. Pędziwiatry organizowały wiele fajnych występów, ale w sumie będąc te parę lat w zespole wiele z nich odbywało się cyklicznie - czyli w kółko to samo. (PRZYPOMINAM, ŻE PISZĘ O WŁASNYCH SUBIEKTYWNYCH ODCZUCIACH) Przez pierwsze parę lat to super przygoda, rozwijanie pasji a jednocześnie spotkania z kulturą. Jednak gdy się dorasta i nadal tańczy, chciałoby się to rozwinąć, porywalizować z innymi zespołami. Taką możliwość dała nam Pani Beata. Było to coś nowego, co niektórym się spodobało, a niektórym nie. Nigdy się wszystkim nie dogodzi. Moje wspomnienia zawsze będą związane z Pędziwiatrami bo to dzięki temu zespołowi odnalazłam swoją pasję.
    No i wcale nie takie proste jest ułożenie dobrego technicznie i spójnego w ruchach układu na turniej.
    No i jeśli dyrektor na coś przyzwolił nie powinien teraz tego wypominać, prawda? :))
    Kadra instruktorska kulała już od dawna - wykształconych tanecznie pedagogów jest wielu, bo Pędziwiatry to nie jedyny zespół w Łodzi i mam świadomość że w wielu zespołach nie ma tego problemu. (uprzedzając, mam świadomość, że Pędziwiatry to zespół z historią i rozsławiony na całą Polskę a nawet i dalej i że jest inny od innych). A sama byłam świadkiem nie raz, gdy młodsi instruktorzy pytali o coś i odpowiedzi uzyskiwali.
    Trenerka nikogo za sobą nie zaciągała do swojego zespołu. O jego powstaniu dowiedziałyśmy się same i same zdecydowałyśmy że tam odchodzimy.

    @InMyMind90 Faktycznie, jestem osobą, która zniknęła z zespołu bez pożegnania. Planowałam przyjść w poprzedni piątek, ale jestem w klasie maturalnej i jeszcze robię prawo jazdy więc bardzo żałuję, ale musiałam w ostatnim momencie zrezygnować z wizyty w siedzibie Pędziwiatrów. Zawsze będę wdzięczna za rozbudzenie we mnie pasji do tanca. I przykre jest, że wyrobiono sobie tak wcześnie opinię kłamliwych i obłudnych dzieci. Faktycznie obłudy jest tutaj całe multum. Proszę o wybaczenie, że priorytetem są dla mnie szkoła oraz prawo jazdy.

    Ponad to... Nękanie w sieci jest karalne. A na wyrażaniu własnej opinii się nie kończy - jak już mówiłam. Jedna z osób z samego szczytu zespołu nęka obraźliwymi obrazkami jeden już zespół, rozpoczęło się kolejne. Tego faktu najbardziej zrozumieć nie mogę.

    Nie mam niczego do ukrycia. Jestem osobą szczerą i uczciwą, dlatego swoje zdanie wyrażam jawnie. Mam nadzieję, że nie będę miała z tego tytułu nieprzyjemności, bo nadal pragnę rozstać się z zespołem w zgodzie, aby pozostały w moich wspomnieniach dobre wspomnienia. Ale jak właśnie zostało powiedziane w komentarzu wyżej, zespoły te są nastawione na innego typu reazlizowanie pasji. I ja właśnie potrzebuję zmiany. I gdyby ta zmiana nie zaszła w odpowiednim momencie gdy jeszcze należałam do zespołu, odeszłabym wtedy z końcem roku na dobre nie ze względu na zespół, ale ze względu na wypalenie w tym kierunku.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Witam,
    Niestety nie umiem czytać obojętnie tego co zostało tu napisane, kiedy ludzie wypowiadają się o osobie, której kompletnie nie znają. Zadziwiający jest fakt jak można oceniać drugą osobę nie przebywając z nią na co dzień? Oczywiście, każdy ma do tego prawo. A czy ktokolwiek zapytał o zdanie osoby tańczące? Bo na razie zauważyłam tylko jak wszyscy wypowiadają się o Pani instruktor ze swojego punktu widzenia (czyli osób nie uczestniczących w występach).Czytam te wszystkie posty dodawane i smuci mnie fakt jak można w taki sposób oceniać człowieka. Każdy wypowiada się o wielkiej stracie itp. A czy ktokolwiek zapytał się co sądzą o tym tancerki? Czego one chciały? My też mamy swoje zdanie i umiemy same podejmować za siebie decyzję. Jeżeli chciałyśmy zmienić zespół to to zrobiłyśmy. Mam prawo wyboru tego gdzie chcę tańczyć i u kogo.

    Jestem osobą tańczącą 8 lat i właśnie te swoje lata wspaniałego tańca zawdzięczam osobie, o której mowa w poruszonym temacie. Czy ktokolwiek z osób wypowiadających się (poza jedną z moich koleżanek) tańczył kiedykolwiek w życiu? Doświadczał emocji i przeżyć z nim związanych?...Bo ja z dumą mogę powiedzieć, że tak. A dzięki komu? Właśnie dzięki tej wspaniałej osobie, która wie co to pasja, zaangażowanie i ciężka praca....nasuwa mi się jeszcze jedno pytanie.... skoro właśnie ta osoba jak to ujęli inni jest "słabo wykształconym tanecznie pedagogiem" to czemu ja i reszta osób wybrała ją? Odpowiedź jest prosta.... jest wspaniałą osoba i pedagogiem, wie co to piękno tańca. To dzięki tej osobie pokochałam taniec. Jeśli ktokolwiek zadałby mi pytanie czy zmieniłabym choreografa odpowiedziałabym nigdy....dlatego smuci mnie fakt tego w jaki sposób wypowiadają się ludzie o osobie, która jest dla mnie inspiracją w rozwijaniu mojej pasji.

    OdpowiedzUsuń
  11. Droga Ewo, owy artykuł nie powstał w celu zdegradowania poziomu nauczania Pani trener, (okreslenie "słabo wykształcony pedagog" nie zostało tutaj użyte, a wręcz przeciwnie, jest ona nazywana wybitnym, posiadającym doświadczenie trenerem),powstał aby zaprezentować jej niepochlebne zachowanie, niestety dość często powielane w tanecznym świecie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ojej, ile tu złej energii, nie potęgujmy jej. Może natomiast ktoś nam podpowie jak unikać tak frustrujących sytuacji? Aga, nie będziemy przecież publicznie odbijać piłeczki, to nie ma najmniejszego sensu. Zbulwersowani mocno są nauczyciele, dyrektor szkoły, Ty cały czas podkreślasz fakt odejścia grupy starszych dziewczyn. Jednak chodzi o jak to określiłaś „grupkę dzieciaków” – wciąż uczniów naszej szkoły, związanych z życiem zespołu. Wasza grupa „przynależała” do p.B., zaborczo broniła dostępu jakiegokolwiek innego instruktora. Cenię jej kompetencje bardzo, ale zamknięcie się w wąskiej technice również spowodowało odejście kilku osób. To już zupełnie nieistotne. Natomiast młodsi byli członkami zespołu na różnych płaszczyznach, ich odejście przysporzyło wielu problemów. Repertuar uzgadniany z B. na dwa wrześniowe koncerty i wyjazd do Belgradu uległ rozpadowi, żadne dziecko nie nauczy się w ciągu dwóch tygodni tańca ludowego z łyżkami jest Wiesz, boli jak piszesz, że dzieci przyprowadziła do nas B., bo to akurat jedno z moich zadań i uwierz, nigdy nie przyłożyła do tego ręki. Cieszę się, że chcesz się rozwijać tanecznie, z tego co pamiętam różnie z Tobą bywałożyczę Ci tego z całego serca. Natomiast boli mnie również twój zarzut co do działalności artystycznej – „cyklicznie w kółko to samo” –masz chyba na myśli półroczne koncerty, podczas których w kilku odsłonach prezentują się wszystkie składy ?Czy cykliczne koncerty w Filharmonii Łódzkiej, które niestety przepadły na razie w repertuarze tej instytucji? Wypadłaś już trochę z codziennej pracy zespołu, w ciągu roku naprawdę jest dużo imprez, koncertów fletowych, pokazów w Atlas Arenie, Teatrze Wielkim, Teatrze Muzycznym Wytwórni ,konkursów wokalnych, koncertów towarzyszących promocjom książek (chyba sama miałaś przygodę z piosenką?:))Brak funduszy na kulturę odbija się niestety szerokim echem na jakości imprez, ich częstotliwości. Jednak wciąż staramy się stawać na wysokości zadania, organizujemy imprezy sami oraz w wielu uczestniczymy. Godziny imprez były rozsądne, jeśli chodzi o turnieje w których uczestniczyli soliści – tancerze, skandaliczne, bywało, że dzieci wychodziły po całym dniu czekania po północy na parkiet.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mamy od dawna wielką ochotę pojechać na Międzynarodowy Festiwal do Konina czy Kielc, tam gdzie Pędziwiatry osiągały pierwsze wielkie sukcesy, ale naprawdę brak choreografa, który skroiłby na miarę tych festiwali produkcje sceniczne mające szansę na nagrodę. Po drodze zaliczyłaś, mam nadzieję piękną przygodę z naszym musicalem „Podwórko Europa”, który bardzo chętnie byśmy wciąż grali, ale z wielu powodów, również kadrowych jest to niemożliwe. Pani B, jako główny szef choreograficzny w Pędziwiatrach, nie podołałaby temu zadaniu. Naszą pracę musimy planować również pod tym kątem. Wasza grupa kadrowa, ze specyficznym repertuarem nie nadawała się do pokazania na zbyt wielu imprezach. To sztuka tworzona dla wąskiego grona odbiorców. Dlatego rozpoczęłam w czerwcu rozmowy z dyrekcją Akademickiego Ośrodka Inicjatyw Artystycznych oraz Akademią Muzyczną, by tam cyklicznie Was prezentować, np. podczas inauguracji roku, czy pokazów dyplomowych wydziału choreografii. Jeszcze w czerwcu B. przesłała mi informacyjnego maila…a potem , poczułam się bardzo niefajnie, uwierz.
    Twoja opinia o kulejącej akurat u nas kadrze jest chyba lekko krzywdząca. Nie wiem jakie zespoły dziecięce masz na myśli, z jakimi nasz porównujesz; nie jest ich w Łodzi wiele, to raczej szkoły tańca. Uważam, że wśród wykształconych pedagogów tańca i muzyki, na palcach policzyć można prawdziwych fachowców, którzy potrafią efektywnie, ciekawie i z wynikami pracować z dziećmi; to nie kwestia wykształcenia, trzeba mieć „to coś”. B. do młodzieży poniżej wieku licealnego niestety nie ma serca, potrafi być zimna, bezwzględna, „wytykać tuszę”, no i ten „syndrom pierwszej linii”, w której zawsze stoją te same dzieci. Nie potrafi motywować i pracować z grupą o różnym poziomie. Być może powinna pracować w profesjonalnym teatrze, tylko wciąż mnie zastanawia dlaczego PO RAZ TRZECI podjęła się tego u nas. Pomijam wiele wątków osobistych, nie będę przecież Ciebie w nie wtajemniczać, naprawdę zrobiła Mamie Halinie wielką przykrość swoim SPOSOBEM ODEJŚCIA. Dostała tu wiele życzliwości, miała dużo swobody twórczej, była zawsze faworyzowana przez Mamę (taka jest opinia pozostałych pracowników zespołu), niestety nie potrafiła współpracować .

    OdpowiedzUsuń
  14. Przygotowywanie solistów było pójściem na rękę, widząc , że nie radzi sobie z dziećmi (nie chciały uczestniczyć w zajęciach przez Nią prowadzonych )otrzymała szansę pracy indywidualnej, robiła to dobrze, ale wymykało się to kontroli organizacyjnej i destabilizowało pracę artystyczną zespołu. Jako główny choreograf nie potrafiła kompletnie zapanować nad „solowym szaleństwem” w jakie przerodziło się w ostatnim roku działanie na tym polu. Być może wciąż w głowie była chęć prowadzenia swojego zespołu, kontynuowania tamtej drogi i teraz Jej się to uda. Najprościej narzekać na pracodawcę, ale powstały bałagan organizacyjny naprawdę dał Mamie popalić.
    Pisałam , że zbulwersowani sprawą są nauczyciele, dyrekcja szkoły, pozostali instruktorzy zespołu. Przetrwamy, to nie pierwsza taka „przygoda”;po rozpadzie Stowarzyszenia Zespołu Pędziwiatry jego ówczesny przewodniczący wraz z byłą instruktorką podzielili zespół tworząc z jego członków konkurencyjną formację, która również brała udział w turniejach. Walczono nawet o nazwę zespołu Pędziwiatry, którą musieliśmy zastrzec, płynęły paszkwile do różnych instytucji…tak szybko to padło jak bezsensownie się rozpoczęło. Ucierpiały dzieci, które chodziły do jednej klasy. Po co? W imię niespełnionych ambicji kilkorga dorosłych?
    Nie jest dla mnie NORMALNY I NATURALNY FAKT, że oglądamy w internecie zdjęcia dzieci, z którymi jesteśmy związani emocjonalnie kilkuletnią zażyłością, wspólnymi próbami, wyjazdami wakacyjnymi, występami, codziennymi troskami szkolnymi, bo pokój Pani Haliny to miejsce „rozwiązywania problemów wszelkich” dzieci które sama niejednokrotnie do zespołu przyprowadziłam…i one są już Busters Studio DANCE. Nie jest NATURALNE, że mijając nas na szkolnym korytarzu odwracają głowę. To jest PRZYKRE, SMUTNE i tylko i wyłącznie z winy dorosłych. Pani B. nie jest obiektem absurdalnych ataków, być może upowszechnienie informacji o zaistniałych faktach pomoże uchronić się przed nimi w przyszłości????NIGDY nie dopuściliśmy do takiej niezdrowej sytuacji, zachęcamy do udziału w zespole uczciwie, wychowujemy dzieci od podstaw, już czterolatki. Oczywiście Aga możesz mówić o „wypaleniu” po tylu latach wspólnie spędzonych(chyba od przedszkolaka?), szukanie nowych miejsc realizacji siebie jest zupełnie naturalne. Piszesz, że p.B. buduje teraz coś od podstaw- tu się z Tobą nie zgodzę nie tylko ja.

    OdpowiedzUsuń
  15. A co do nękania w necie, umieszczanie na WŁASNYM profilu zdjęć różnych instytucji (restauracji, klubów fitness, jeździeckich itp.) posiadających jednobrzmiącą nazwę i komentarz z pozdrowieniami (nie zaprzeczam, kąśliwy) dla wysoce nielojalnej osoby (która również dotkliwie zraniła p.B.), nie jest lżeniem, ubliżaniem i chyba nie podlega karzeTy kąśliwa bywasz również, więc powinnaś współodczuwaćjeszcze nawiążę do Twej bystrej wypowiedzi o tym, że skoro dyrektor na coś przyzwolił, nie powinien wypominać. Kadra pojawiła się wraz z przyjściem do nas p.B. W Domu Kultury dziewczyny trenowały bardzo wiele godzin, P.B przeforsowała to również w Pędziwiatrach. Domy Kultury są dotowane przez państwo, my jesteśmy instytucją całkowicie samofinansującą się. Utrzymanie tej grupy z tak rozbudowaną siatką godzin, o tak małym składzie i najniższymi opłatami za uczestnictwo było naprawdę trudne. Od domu kultury zakupiono kostiumy, z którymi teraz zostaliśmy, jak Zabłocki na mydlę ,to od strony technicznej. Od strony artystycznej, to właśnie Mama zabiegała abyście do kadry dołączyły, by Was to zachęciło, co P.B, blokowała skutecznie twierdząc, że macie zbyt niedoskonałą technikę. Teraz okazało się, że gimnazjalistki w kadrze jak najbardziej są obecne. Pomijając Waszą nieregularną frekwencję na zajęciach i bardzo rozciągnięte w czasie przygotowywanie (nie mówię, że łatwych) etiud i choreografii, to niemal wszystkie „produkcje” sięgają wiele lat wstecz, do czasów Bustersa. Wszystkie są powielone. Dla Ciebie, młodej osoby odkrywającej dopiero świat tańca współczesnego, to wspaniała przygoda, ale dla dojrzałych odbiorców, „tych w temacie” takie nieustanne „odgrzewanie” tych samych układów było co najmniej zastanawiające.
    Aga, wiadro obłudy i złych emocji nazbierało się niemałe. Ty widzisz to ze swojej perspektywy, ja ze swojej. Tak pozostanie, ale przyznasz , że można zakończyć współpracę inaczej. Żadne nieprzyjemności z naszej strony Cię nie spotkają i chyba w przeszłości nie było inaczej, myślę, że wręcz przeciwnie. Sama całą sytuację odczuwam boleśnie, P.B, była również moim nauczycielem, emocje biorą górę, ale trzeba pomyśleć nad sposobem uniknięcia podobnych zdarzeń. Prowadzenie tak licznego zespołu jest wielkim organizacyjnym wyzwaniem, okupionym codziennym stresem, naprawdę heroiczną harówą. Sama wiesz jakich problemów dostarczają dzieciaki, Rodzice, konflikty szkolne…które zawsze z otwartym sercem staramy się rozwiązywać i zazwyczaj się nam to udaje. Ten EPIZOD był zupełnie niepotrzebny i mam nadzieję, że wkrótce nie będzie po nim śladu.

    OdpowiedzUsuń
  16. Myślę, że nie powinniśmy zapędzać się w meandry emocji - one nigdy nie służą porozumieniu. Jak sądzę, nikogo nie powinno dziwić, że martwię się o wrześniowe plany Pędziwiatrów - trudno - bez względu, po której stronie jest się w tej dyskusji - tego nie robić. I nie ma to nic wspólnego z własnymi planami etc. Choćby w mediach funkcjonują w umowach klauzule o zakazie konkurencji - czy to znaczy, że ogranicza się ludziom wolność? Pewnie w jakiejś mierze tak, ale jak sądzę idzie tu o sprawiedliwość i oczyszczenie pola. Proponuję także odróżnić dwie płaszczyzny: tego, co chcę i mogę w ramach prawa oraz tego, co jest "smaczne". Zmysłu smaku coraz bardziej nam brakuje, zamykamy się w czymś, co Tadeusz Bartoś nazwał "egocentrycznym indywidualizmem". I gubimy szlachetność, która zawsze - obok własnych planów - uwzględnia dobrostan tych, których efekty naszych działań dotkną.

    http://wiersze.duno.pl/wiersz,1914,Herbert+Zbigniew-Pot%EAga+smaku.html

    OdpowiedzUsuń
  17. Zawodnicy reprezentujący klub tańca nie powinni mieć możliwości expressowego startowania w barwach innego.Zresztą federacje ustalają takie zasady, rotacja zawodników pomiędzy klubami jest powszechna i założenia regulaminowe mają na celu uniknięcie nieetycznych zachowań. Zawodnik trenujący np. 3 lata pod okiem jednego lub kilku trenerów w jednym klubie, zmienia go i za chwilę śmietankę spija inny klub, inny trener.Regulamin powinien wyznaczać odpowiedni okres karencji.
    Niestety często dana federacja to jedna klika, osoby ustalające regulaminy, sędziujące i trenujące zawodników współpracują ze sobą.Bywa, co już jest naprawdę wysoce niedopuszczalne, oceniają własnych podopiecznych (siedlecko - warszawskich afer nie będę przytaczał).Jeszcze jeden fakt mnie smuci.Obserwuję ostatnio metody przyciągania uczniów do różnego rodzaju szkół artystycznych. I natknąłem się ostatnio na taki wabik - jeśli porzucisz swoją szkółkę, proponujemy ci miesiąc nauki gratis????Naprawdę to wszystko schodzi na psy........

    OdpowiedzUsuń
  18. Pani Edytko, z paroma aspektami Pani wypowiedzi sie zgadzam. Z paroma nie. Uwazam, ze nie ma sensu nadal roztrzasac tego publicznie, skoro mozna cos zalatwic w cztery oczy. Jesli czas mi na to pozwoli wpadne w tym tyg do Pedziwiatrow i mam nadzieje na chwile rozmowy w cztery oczy. Mysle ze obie strony niejako juz wyjasnily swoj punkt widzenia i zgadzam sie z Pania, ze odbijanie pileczki nie ma sensu. Bo zawsze w takiej sytuacji znajdzie sie kontrargument. I jedyne o co prosze to o odrobinke zrozumienia i zaprzestania udostepniania na profilach tego typu zdjec, poniewaz ich przekaz jest jasny i niezwiazany ze zwroceniem w konstruktywny sposob uwagi na problem kulturalny. Chyba z tym sie Pani zgodzi prawda? Bo to nie ma znaczenia czy sa one udostepniane na profilu prywatnym lub spolecznosciowym, jesli przekaz powoduje szkody materialne lub moralne (mam tu oczywiscie na mysli moralne)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z przykrością czytam o tym co się dzieje w "Pędziwiatrach". Dwoje moich dzieci spędziło tam wspaniale lata i "zaraziło" sie milością do sztuki. Córka skończyła szkołe baletowa, druga uczęszczała do szkoly muzycznej.Lata cięzkiej pracy, wiele wyrzeczen, jedna z nich pracuje w zawodzie, ale tak naprawde wiecej radosci z tanczenia muzykowania miały w zespole. W zawodowych szkolach artystycznych brakuje mozliwosci czestego prezentowania sie publicznosci.Godziny cwiczen w zamknieciu, by zagrac egzamin przed komisją. To czesto zabija motywację. Wciąz co jakiś czas zasiadamy wspolnie i wspominamy oglądając kasety koncerty w filharmonii, Palacu Poznanskiego, Sali Kongresowaej w szkole.Czytam te wpisy i mi smutno, ze osoby pracujace w Pędziwiatrach robia takie rzeczy a mlodziez nie docenia ile dostaje . Niejeden uczen szkoly muzycznej w ciagu calego okresu edukacji nie ma szans zagrac w filharmonii .W szkole baletowej uczniowie sa uczeni, że scena to świętość, raz na koniec roku przygotowywany jest spektakl i to przeżywają bardzo mocno, ale szanują i doceniaja.Bardzo cięzkie lata pracy i niewiele osób w zawodzie pozostaje.Pozostają wspomnienia nieustannych cwiczen, a z Pedziwiatrów wspomnienia wspaniałych koncertów, na całe życie.

      Usuń
  19. halo halo pani Beato, taka była afera, gdy kilka tancerek przeszło z Pędziwiatrów do Pasji, zablokowała im pani udział w zawodach na jakiś czas, nie mogły zatańczyć razem z zespołem, a teraz co? Pędziwiatrowi jeszcze przed chwilą zawodnicyn będą mogli startowac z innego zespolu?ha ha ha...beka nie czysta konkurencja:(((((((((((((

    OdpowiedzUsuń
  20. Z tego co pamiętam w Bustersie był zawsze skład dojrzałych, wykształconych tancerzy w wieku licealnym i studenckim..Ciekawe, różnorodne choreografie, profesjonalne wykonanie.Instruktorka miała już technicznie przygotowanych tancerzy, mogła tworzyć choreograficzne wizje, rzeźbić w materiale.Przychodzili do niej tancerze z innych zespołów, z praktyką i umiejętnościami a ona ich rozwijała.Nic dziwnego, że wyłoniła z zespołu, w którym pracowała najbardziej utalentowane dzieci. Jednak wydaje mi się to wysoce nielojalne wobec dyrektora zespołu, tym bardziej, że czytam, iż miała zobowiązania dotyczące nadchodzącego sezonu.Rezygnacja przed samymi wakacjami z funkcji naczelnego choreografa w świetle imprez mających mieć miejsce we wrześńiu jest wyrazem nieodpowiedzialności.Jeśli ci tancerze rzeczywiście mieli brać udział w tych wydarzeniach, tym bardziej obarcza choreografa. W tego rodzaju instytucjach kulturalnych, podobnie jak w profesjonalnych teatrach, wydarzenia artystyczne planowane są z dużym wyprzedzeniem, o takiej decyzji powinno się sygnalizować o wiele wcześniej.To kwestia zapoznania się z repertuarem, Pędziwiatry to chyba zespół bardzo liczny, z wykonawcami , poza tym choreograf uczestniczy w samych spektaklach; to tak jakby orkiestra pozostała przed samym koncertem bez dyrygenta.Pewna jestem, że zespół sobie poradzi, nie takie przeszkody pokonywała Halina , ale współczuję sytuacji .Pani choreograf będzie rzeźbić w gotowym materiale, a wy sobie kolejne wykształcicie i wychowacie bo robicie to znakomicie.Powodzenia!!!Halinko, musisz zatrudnić przebiegłego selekcjonera do rekrutacji swoich pracowników.Pozdrawiam, Hanka.

    OdpowiedzUsuń
  21. Witam jestem mama dziecka chodzącego do zespolu i jestem bardzo zniesmaczona zaistniałym wydarzeniem. Oglądam w ineternecie zdjęcia calej grupy dzieci, które przed chwilą wiele lat były pędziwitrami,przegadam zdjęcia na stronie zespołu na których są.Uważam za karygodne takie postępowanie, o ile dorosłe tancerki naturalną rzeczą poszły za instruktorem,zresztą to była zawsze bardzo mala grupka,to zachęcenie i do udziału wieloletnich członków w swoim nowym projekcie jest bulwersujące. Tym bardziej, że to dzieci przygotowywane od wieku przedszkolnego, w zespole rzetelna pracą cały sztab pedagogów pracuje na efekt.To nie są dzieci wyszkolone przez panią Beatę, która zresztą do solowej pracy wybierała tylko najlepszych i ja to rozumiem.Jest coś bardzo nieuczciwego w przetransferowaniu takiej dużej grupy w tajemnicy gdzie twarz wobec dyrektora zespołu?System nauczania w zespole począwszy od młodszej potem starszej grupy przedszkolnej i następnie klas artystycznych - jasno precyzuje rozwój muzyczno - taneczny w tym zespole. Proszę stanąć na wysokości zadania i od podstaw wychować zawodników .Podebrała Pani wykształcone, wrażliwe, umuzykalnione i wychowane na scenie dzieci, pewnie pani powie, ze to wszyscy za panią poszli, co może mieć cień prawdy,ale nie powinno miec miejsca.Do takich sytuacji nie powinno dochodzić.Z kulturą powinna pani to zrobic incognito i wykształcić nowy narybek. Jescze dodam, że akurat moje dziecko nie przepadało za pani zajęciami i gdyby nie możliwośc tańcczenia w róznych innych grupach, zapewne by już sie wypisało.Niech już pani zaniecha takiego postępowania.To wszystko jest niesmaczne, reklamowanie swojej szkoły zdjęciami na których są tylko dzieci Pędziwiatry, juz można było poczekać aż pojawią się jacyś inni tancerze bo naprawdę wygląda to kuriozalnie.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  23. No i bardzo dobrze się stalo i wyjdzie na dobre. Te układy modern autorstwa tej pani naprawdę trącą myszką.Taniec naprawdę ewoluuje i rozwija się, wystarczy pójść na zajęcia na przyklad do Lilla House do Amelii (lyrical jazz), bardzo ciekawe zespoly były w tym roku na spotkaniach baletowych, wiadomo, to zawodowcy, ale można czerpac inspirację.Wasze produkcje w tych technikach zatrzymaly sie wczasie, może ktoś nowy to zmieni i tego życzę.Powiewu świeżosci a ta pani ze swiiją ekipą ze staromodną wizją choreograficzna i tak na mistrzostwach nie ma szans.Chyba, ze na nich sedziuje.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.