poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Wakarecy vs Awdjejewa

Przeczucia mnie nie pomyliły :) Recital Wakarecego na "Chopinie i jego Europie" potwierdził moje przeczucia, że drzemie w nim rasowy pianista. Ujął mnie Polonezem-fantazją, ujął Sonatą Chopina. Zaciekawił częścią Lisztowską, mimo że nie lubię Liszta i nikt mnie do niego nie przekonał. Owszem, było sporo "brudków", ale za to pięknie przemyślał architekturę kompozycji - rozumiał ich retorykę, umiał różnicować plany, ciekawie bawił się rubatem, pięknie niuansował kolor. Kilkakrotnie przykuł moje ucho do głośnika.
Odmiennie od Awdjejewy. W Chopinie toporny i ciężki dźwięk, kompletne nieporozumienie narracyjne, brak niuansowania planów. Zagonienie i niezrozumienie pauz. Za to jej Liszt był błyskotliwy i ujmujący. Pytanie tylko, co usłyszeli w jej grze Jurorzy Konkursu Chopinowskiego, skoro nie grała na nim Liszta?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.